-
Uwaga na serwis HONDA PLAZA DC | JPS <j_p_s@poczta.onet.pl>
Witam serdecznie grupę,
Na prośbę mojej koleżanki chciałbym opublikować jej post na temat
przeglądu gwarancyjnego jej ulubionego samochodu wykonanego w serwisie
HONDA PLAZA.
Ponieważ nie mam najmniejszego powodu by jej nie ufać - cytuję jej
informacje ku przestrodze.
Zdjęcia z ingerencji speców są tu:
http://88.156.209.12/honda/
Pozdrawiam serdecznie,
JPS
Uwaga!
BARDZO, ALE TO BARDZO PRZESTRZEGAM przed serwisem Hondy w Honda Plaza,
Warszawa, ulica Malownicza 29a wszystkich właścicieli pojazdów, którzy
posiadają tablice przynitowane do nadwozia i tablice te są na innych
ramkach, niż ramki od Honda Plaza..
Dnia 22/09/2008 mój pachnący jeszcze nowością samochód marki Honda
trafił do tych baranów na przegląd po pierwszym roku eksploatacji.
Wiadomo - gwarancja, trzeba jechać do ASO. To ASO akurat miałam
najbliżej pracy, że też mnie podkusiło... pomyślałam sobie, że najmniej
czasu stracę, wygodny dojazd i takie tam..
Samochód miał tablice w ramkach od mojego dealera, firmy Aries Motor.
Tablice były przynitowane do nadwozia aluminiowymi nitami zrywalnymi
celem zabezpieczenia ich przed kradzieżą przez amatorów darmowego paliwa.
Nawiercenia pod nity w tablicach, w przednim zderzaku i w tylnej klapie
były zrobione wiertłem o średnicy 4mm. Montaż nitów był wykonany
profesjonalnie i estetycznie, tablice były w stanie idealnym bez
jakiegokolwiek zadrapania czy wgniecenia.
Samochód po przeglądzie oddano mi z uśmiechem na ustach, że absolutnie
wszystko było w porządku, wymieniono olej, filt oleju, standardzik.
Cena przeglądu prawie siedem stów. W momencie odbioru lało, jak
skurczysyn, nie przyjrzałam się dokładnie CAŁEMU autu.
Po przyjeździe pod dom i rzuceniu okiem na tablice dostałam ataku
wściekłości.
Zmieniono mi ramki. Wyrwano moje nity. Przednia tablica świeciła dwiema
dziurami. Otwór w przedniej tablicy został rozmemłany na wszystkie
strony do rozmiarów przekraczających średnicę łba zastosowanego
uprzednio nita, tablica została porysowana wokół dziury. W tylnej
tablicy - wyglądała na przynitowaną - zostały kikuty nitów. Ich
wystające, ostre części sterczały w stronę klapy bagażnika. Wokół
prawego nitu w tylnej tablicy - porysowania - jakiś matoł usiłował go
demontować.. chyba kombinerkami. Tylnia tablica dziwnie pogięta..
Ciekawe, czemu. Otóż, po odchyleniu niby przynitowanej ramki od
klapy (została przylepiona jakimś plastycznym gównem w miejscach tego,
co zobaczyłam za moment, jedno z nich się odlepiło i tablica zaczęła
rogiem dziwnie odstawać) moim oczom ukazały się dwie wielkie dziury
spowodowane chamskim wyrywaniem moich nitów przez blachę. Z oglądu
zniszczeń widać, że ten domorosły artysta pomagał sobie chyba jakimś
śrubokrętem (pokaleczona blacha na klapie, wgniecenia), bo mu się źle
wyrywało. Po drugiej stronie to samo - dziura, jakby ktoś w ten samochód
strzelał z pistoletu od środka i jednocześnie rąbał śrubokrętem od zewnątrz.
Pojechałam w****rwiona dnia następnego. Zrobiłam kosmiczną awanturę. Po
początkowych próbach wmówienia mi, że te dziury od moich nawierceń pod
moje nity zrobiłam się jeszcze bardziej zła. Powiedziałam panom używając
miliona słów niecenzuralnych i wulgarnych, że jeśli im się wydaje, że
trafili na blondynkę, to uprzejmie informuję, że tak się fatalnie
składa, że jestem inżynierem po Politechnice Warszawskiej, Wydziale
Technologicznym i znana mi jest tematyka montażu i demontażu nitów
zrywalnych, dodatkowo obróbki plastycznej metali i po zaobserwowanych
wnioskuję niezbicie, że ktoś to rwał do zewnątrz, a nie wpychał wiertłem
do środka. Panowie nieco spoważnieli. Jedyne, na co ich było stać, to
zaoferowanie naprawy klapy, bo jakoby na nową mi wymienić nie mogą, gdyż
MOJE nawiercenia spowodowały utratę gwarancji na klapę. No to k****,
super! Będę się z baranami po sądach ganiać? Czasu nie mam. Niech klepią.
Klapę wyklepano. Zalakierowano. Dziury w klapie przywrócono z grubsza do
ich pierwotnych rozmiarów. Tablice pozostały, jakie pozostały, tutaj już
się nic nie wymyśli, trzeba wziąć większe nity i próbować przysłonić te
dziury..
Zaoferowano mi nawet usłużnie ponowne przynitowanie moich tablic.
Powiedziałam, żeby już się trzymali od mojego samochodu z daleka, a poza
tym zamierzam wypieprzyć ich ramki natychmiast i że chyba dobrze
rozumieją, dlaczego i że założę ponownie ramki firmy Aries-Motor i to na
nich moje tablice zostaną ponownie przynitowane przez kogoś, kto się na
tym zna.
Reasumując:
Stracony dodatkowo czas: 6 godzin. Stracone nerwy od poniedziałku do
środy - bezcenne. Nigdy moja noga u tych partaczy nie postanie.
Przestrzeżcie proszę swoich znajomych, posiadaczy Hond o przynitowanych
tablicach, żeby ominęły ich podobne przyjemności. Szkoda zdrowia i czasu!
Małgosia
-
Re: Uwaga na serwis HONDA PLAZA DC | "Boombastic" <boombasticNOSPAM@poczta.onet.pl>
Użytkownik "JPS" napisał w wiadomości
news:gblt4r$192$1@news.onet.pl...
> Witam serdecznie grupę,
>
> Na prośbę mojej koleżanki chciałbym opublikować jej post na temat
> przeglądu gwarancyjnego jej ulubionego samochodu wykonanego w serwisie
> HONDA PLAZA.
>
> Ponieważ nie mam najmniejszego powodu by jej nie ufać - cytuję jej
> informacje ku przestrodze.
[cut]
Ja miałem przeboje z serwisem motocykla. Od partaczy z daleka.
-
Re: Uwaga na serwis HONDA PLAZA DC | Bartek Su <sufitekSAYNO2SPAM@gmail.com>
JPS napisał(a):
> Witam serdecznie grupę,
>
> Na prośbę mojej koleżanki chciałbym opublikować jej post na temat
> przeglądu gwarancyjnego jej ulubionego samochodu wykonanego w serwisie
> HONDA PLAZA.
>
> Ponieważ nie mam najmniejszego powodu by jej nie ufać - cytuję jej
> informacje ku przestrodze.
>
> Zdjęcia z ingerencji speców są tu:
> http://88.156.209.12/honda/
>
> Pozdrawiam serdecznie,
> JPS
>
> Uwaga!
>
> BARDZO, ALE TO BARDZO PRZESTRZEGAM przed serwisem Hondy w Honda Plaza,
> Warszawa, ulica Malownicza 29a wszystkich właścicieli pojazdów, którzy
> posiadają tablice przynitowane do nadwozia i tablice te są na innych
> ramkach, niż ramki od Honda Plaza..
>
> Dnia 22/09/2008 mój pachnący jeszcze nowością samochód marki Honda
> trafił do tych baranów na przegląd po pierwszym roku eksploatacji.
> Wiadomo - gwarancja, trzeba jechać do ASO. To ASO akurat miałam
> najbliżej pracy, że też mnie podkusiło... pomyślałam sobie, że najmniej
> czasu stracę, wygodny dojazd i takie tam..
>
> Samochód miał tablice w ramkach od mojego dealera, firmy Aries Motor.
> Tablice były przynitowane do nadwozia aluminiowymi nitami zrywalnymi
> celem zabezpieczenia ich przed kradzieżą przez amatorów darmowego paliwa.
> Nawiercenia pod nity w tablicach, w przednim zderzaku i w tylnej klapie
> były zrobione wiertłem o średnicy 4mm. Montaż nitów był wykonany
> profesjonalnie i estetycznie, tablice były w stanie idealnym bez
> jakiegokolwiek zadrapania czy wgniecenia.
>
> Samochód po przeglądzie oddano mi z uśmiechem na ustach, że absolutnie
> wszystko było w porządku, wymieniono olej, filt oleju, standardzik.
> Cena przeglądu prawie siedem stów. W momencie odbioru lało, jak
> skurczysyn, nie przyjrzałam się dokładnie CAŁEMU autu.
> Po przyjeździe pod dom i rzuceniu okiem na tablice dostałam ataku
> wściekłości.
> Zmieniono mi ramki. Wyrwano moje nity. Przednia tablica świeciła dwiema
> dziurami. Otwór w przedniej tablicy został rozmemłany na wszystkie
> strony do rozmiarów przekraczających średnicę łba zastosowanego
> uprzednio nita, tablica została porysowana wokół dziury. W tylnej
> tablicy - wyglądała na przynitowaną - zostały kikuty nitów. Ich
> wystające, ostre części sterczały w stronę klapy bagażnika. Wokół
> prawego nitu w tylnej tablicy - porysowania - jakiś matoł usiłował go
> demontować.. chyba kombinerkami. Tylnia tablica dziwnie pogięta..
> Ciekawe, czemu. Otóż, po odchyleniu niby przynitowanej ramki od
> klapy (została przylepiona jakimś plastycznym gównem w miejscach tego,
> co zobaczyłam za moment, jedno z nich się odlepiło i tablica zaczęła
> rogiem dziwnie odstawać) moim oczom ukazały się dwie wielkie dziury
> spowodowane chamskim wyrywaniem moich nitów przez blachę. Z oglądu
> zniszczeń widać, że ten domorosły artysta pomagał sobie chyba jakimś
> śrubokrętem (pokaleczona blacha na klapie, wgniecenia), bo mu się źle
> wyrywało. Po drugiej stronie to samo - dziura, jakby ktoś w ten samochód
> strzelał z pistoletu od środka i jednocześnie rąbał śrubokrętem od
> zewnątrz.
>
> Pojechałam w****rwiona dnia następnego. Zrobiłam kosmiczną awanturę. Po
> początkowych próbach wmówienia mi, że te dziury od moich nawierceń pod
> moje nity zrobiłam się jeszcze bardziej zła. Powiedziałam panom używając
> miliona słów niecenzuralnych i wulgarnych, że jeśli im się wydaje, że
> trafili na blondynkę, to uprzejmie informuję, że tak się fatalnie
> składa, że jestem inżynierem po Politechnice Warszawskiej, Wydziale
> Technologicznym i znana mi jest tematyka montażu i demontażu nitów
> zrywalnych, dodatkowo obróbki plastycznej metali i po zaobserwowanych
> wnioskuję niezbicie, że ktoś to rwał do zewnątrz, a nie wpychał wiertłem
> do środka. Panowie nieco spoważnieli. Jedyne, na co ich było stać, to
> zaoferowanie naprawy klapy, bo jakoby na nową mi wymienić nie mogą, gdyż
> MOJE nawiercenia spowodowały utratę gwarancji na klapę. No to k****,
> super! Będę się z baranami po sądach ganiać? Czasu nie mam. Niech klepią.
> Klapę wyklepano. Zalakierowano. Dziury w klapie przywrócono z grubsza do
> ich pierwotnych rozmiarów. Tablice pozostały, jakie pozostały, tutaj już
> się nic nie wymyśli, trzeba wziąć większe nity i próbować przysłonić te
> dziury..
> Zaoferowano mi nawet usłużnie ponowne przynitowanie moich tablic.
> Powiedziałam, żeby już się trzymali od mojego samochodu z daleka, a poza
> tym zamierzam wypieprzyć ich ramki natychmiast i że chyba dobrze
> rozumieją, dlaczego i że założę ponownie ramki firmy Aries-Motor i to na
> nich moje tablice zostaną ponownie przynitowane przez kogoś, kto się na
> tym zna.
>
> Reasumując:
> Stracony dodatkowo czas: 6 godzin. Stracone nerwy od poniedziałku do
> środy - bezcenne. Nigdy moja noga u tych partaczy nie postanie.
>
> Przestrzeżcie proszę swoich znajomych, posiadaczy Hond o przynitowanych
> tablicach, żeby ominęły ich podobne przyjemności. Szkoda zdrowia i czasu!
>
>
> Małgosia
No ja niestety też mam kiepskie doświadczenia z Plazą.
Po przeglądzie zniknęło pare drobnych rzeczy (co zauwazyłem po kilku
dniach dopiero), m.in. oryginalne "blaszki" do wyciągania radia...niby
nic takiego, ale...nie wierzę, że przypadkiem zniknęły ze schowka, a bez
nich radio można co najwyżej siłą wyrwać.
ps.
dawno to było, prawie 3 lata temu, ale niesmak pozostanie na zawsze.
--
Pozdrawiam,
~ Honda ~ Healthy Brunettes ~
~ WWA@NIGHT ~ Sound Engineering ~
-
Re: Uwaga na serwis HONDA PLAZA DC | jerzu <to_jest_fajans.jerzu@poczta.onet.pl>
On Sat, 27 Sep 2008 20:13:21 +0200, JPS wrote:
>Przestrzeżcie proszę swoich znajomych, posiadaczy Hond o przynitowanych
>tablicach, żeby ominęły ich podobne przyjemności. Szkoda zdrowia i czasu!
Z tymi ramkami to jest generalnie cyrk. Rozumiem - reklama. Ale chyba
powinno się klienta najpierw zapytać. Ja zastrzegam już przy oddawaniu
auta żeby nie ruszali tablic rejestracyjnych i ramek.
--
Pozdrawiam - Dariusz Niemczyński xxx.jerzu@poczta.onet.pl
http://jerzu.waw.pl GG:129280 http://bitnova.info/?p=495699
Renault Master 2.5dCi 100KM PackClim`06 3.3t -> U520XL+AP1200
-> http://www.look4win.pl/rejestracja.php?polec=jerzu
-
Re: Uwaga na serwis HONDA PLAZA DC | "Arek ;-)" <arkadiusz.gorski@gmail.com>
Mają polecenie zmieniać ramki (darmowa reklama), a że wziął się za to
jakiś idiota.... Cóż, nie każdemu bozia daje wszędzie po równo ;-)